DEA Museum - muzeum o historii narkotyków

Przepraszam za tak długą przerwę na blogu, jednak nawał pracy związanej z uczelnią oraz brak czasu na jakiekolwiek eskapady skutecznie utrudnił mi tworzenie wpisów. Obiecuję jednak poprawę, zaczynając od najnowszego postu na temat muzeum narkotyków w DC. 



Jak wspominałam we wcześniejszych postach, Waszyngton jest kolebką muzeów, nie zdziwił nas więc fakt, iż będąc w stolicy USA można udać się do bezpłatnego muzeum, które dotyczy historii narkotyków. DEA Museum, bo o nim mowa, jest miejscem zaskakującym. Jako jedyne oficjalne muzeum, bez skrępowania pokazuje odwiedzającym najróżniejsze rodzaje fajek wodnych używanych do palenia marihuany, różnorodnych strzykawek, które są dowodami rzeczowymi zdobytymi przez agencję DEA (Drug Enforcement Agency), pistoletów, a nawet halucynogennych grzybów czy tabletek.


Po co takie Muzeum?

DEA Museum podkreśla, iż problem narkotyków w USA jest rozpowszechniony na tak dużą skalę, iż nie można go ignorować, a wręcz przeciwnie - należy uświadamiać ludziom, jak duże zagrożenie niosą  narkotyki oraz jak łatwo się od nich uzależnić. Ekspozycje w muzeum mają na celu podkreślenie, iż  popularnymi, uzależniającymi narkotykami są nie tylko marihuana, heroina, grzyby halucynogenne, crack czy opium, ale również coraz szerzej rozpowszechniane leki na receptę oraz sterydy. Oglądając wystawy w muzeum, można zaznajomić się z historią narkotyków w USA, z pierwszymi gangami, które je sprzedawały, a także z pierwszymi agencjami państwowymi, które starały się walczyć z takimi ugrupowaniami. Kolekcje muzeum są bogate, pokazują bowiem rozwój rynku narkotykowego w Stanach Zjednoczonych na przekroju kilkudziesięciu lat. 

Ekspozycje

Pomimo tego, że muzeum nie należy do dużych, liczba eksponatów sprawia, ze na pewno zainteresuje ono większość odwiedzających. Wiele z wystaw jest multimedialnych (Amerykanie kochają urozmaicać muzea nowinkami technologicznymi), można korzystać z dotykowych ekranów, czy też obejrzeć filmy na licznych monitorach. Dzięki nim, odwiedzający może dowiedzieć się, jak dokładnie wpływa na człowieka  konkretny rodzaj narkotyku. 

Mniej interesującymi dla nas - jednak atrakcyjnym wizualnie - były eksponaty, które przedstawiały ogromne szklane butle i słoiki z różnymi środkami chemicznymi, które służą do wyrobu narkotyków. Ci bardziej zainteresowani, mogli zagłębić się w chemiczne receptury i lepiej poznać te szkodliwe składniki. Szokującym eksponatem była za to książka z opisem życiorysów i zdjęciami osób, które umarły w ostatnich latach w wyniku przedawkowania narkotyków i lekarstw. Można w niej znaleźć wiele znanych nazwisk ze świata muzyki, filmu czy sportu (np. M. Jackson, J. Henrdix, J. Joplin, C. Cobain i wiele innych), ale w dużej mierze są tam opisane historie zwykłych ludzi (średnia wieku tych osób to 20-25 lat), którzy zmarli przez zażywanie narkotyków, sterydów i leków na receptę. 

Kolejnym rekwizytem, który wprawił nas w osłupienie, było naturalnych rozmiarów szpitalne łóżko, a na nim przykryty prześcieradłem manekin i dająca do myślenia, choć oszczędna w słowach tabliczka "How drugs kill". 


DEA Museum jest typowym amerykańskim muzeum, dlatego odwiedzających nie powinien dziwić obecny tu sklepik z pamiątkami. Można w nim zakupić najróżniejsze asortymenty sygnowane logiem agencji DEA - począwszy od długopisów, kubków i breloczków, na książkach, ubraniach i torbach kończąc. 



Jedynym minusem tego muzeum, jest fakt, iż jest ono czynne tylko od wtorku do piątku w godzinach 10-16, czyli wtedy, gdy większość ludzi pracuje... Jak widać, nastawione jest ono głownie na turystów oraz młodzież, która przyjeżdża tu na wycieczki organizowane przez szkoły.



Napis przy wejściu do muzeum

Widok jednej z ekspozycji


A/B - Fajki do palenia opium, C - pudełeczko do opium, D - kolejne pudełka do przechowywania narkotyków, E - papier wykorzystywany do przygotowywania narkotyków, F - taca na której znajduje się m. in.: strzykawka, łyżka do podpalania narkotyku, opium rozpuszczone na kawałkach ubrań

Grzyby halucynogenne

Broń wykorzystywana przez Kolumbijczyków, podczas szmuglowania narkotyków. G - Mach 11,
        F - Glock 17,  H - Beretta 9

Diamentowy pistolet jednego z przemytników

Gablota poświęcona marihuanie
Dowody rzeczowe zebrane przez pracowników DEA - wysuszona marihuana




Domowe fajki do palenia marihuany

Łódź, która służyła do szmuglowania narkotyków. W prawym górnym rogu - okładka The New York Times Magazine (1977r.) z Nicky Barnes'em, którego życiorys był pierwowzorem dla postaci granej przez Denzela Washingtona w filmie American Gangster

Frank Sinatra, który grał w filmie The Man with the Golden Arm (Złotoręki) uzależnionego od heroiny

Prasa do samodzielnego wyrobu tabletek

Ulotki informujące o konsekwencjach brania narkotyków, kierowane głównie do młodzieży
(Tips for teens)










Komentarze

  1. to jest normalnie instrukcja :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż tak dokładnych instrukcji nie podawali ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. dobry pomysl,szkoda,ze takie muzeum jest tylko w Waszyngtonie. p.s. maja tez dopalacze :P?

    Laura

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajnie napisane. Pozdrawiam serdecznie !

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdy patrzymy na takie wystawy to tylko możemy pomyśleć, jaki to jest biznes jeśli chodzi o narkotyki. Nikogo wtedy nie interesuje fakt, że wiele młodych osób jest uzależnionych i często tak kończy swoje życie. Dlatego gdy mamy w swoim otoczeniu osobę uzależnioną to na pewno dobrym pomysłem jest wysłanie jej na leczenie do https://detoksfenix.pl/ gdzie w takim ośrodku na pewno znajdzie odpowiednią pomoc.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie to wszystko zostało tu opisane.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Co i za ile? Czyli ceny w USA

Co i za ile w USA część III - czyli ile kosztują ubrania i elektronika

Ile kosztuje 3-tygodniowa wycieczka do USA?

Motoryzacja w USA

Pentagon Memorial

Śladami Amiszów

California - here we go again!

Welcome to Miami