Śladami Amiszów

W ubiegły weekend udało nam się wyrwać z domu i zdecydowaliśmy się odwiedzić miejscowość Lancaster w Pensylwanii. Miejsce to na pierwszy rzut oka nie różni się od innych niewielkich miasteczek w USA, jednakże jest to magnes dla turystów, których interesuje wspólnota Amiszów.
My, gdy tylko dowiedzieliśmy się o tym, że Lancaster jest jednym z niewielu miejsc, gdzie mieszka tak wielu Amiszów, od razu zdecydowaliśmy się tam pojechać - tym bardziej, że podróż do Pensylwanii nie jest od nas zbyt długa, trwa około 3h.

Kim są Amisze? 


Z całą pewnością, jest to społeczność, która zaskakuje i wprawia w zdumienie wiele osób. Amisze należą do odłamu chrześcijaństwa, jednak rygorystyczne zasady, którymi kierują się w codziennym życiu z całą pewnością wyróżniają ich na tle innych grup religijnych. Ideologia Amiszów opiera się na wyparciu wszelkich nowinek technicznych, na nieużywaniu różnych przedmiotów codziennego zastosowania (np. paski, którymi kiedyś byli krzywdzeni i bici przez oprawców), na odcięciu się od państwa oraz od innych ludzi - "spoza" ich zamkniętego świata. Amisze nie żyją w zamknięciu, odgradzając się od nowoczesnego świata całkowicie, jednakże z całą pewnością wykazują silną wolą nie ulegając mu. Ci ciekawe, aby stać się pełnoprawnym Amiszem należy przyjąć odpowiedni chrzest - decyzję o tym czy chcemy zostać w wspólnocie należy podjąć między 16 a 25 rokiem życia. Gdy w tym czasie osoba zdecyduje się wieść życie wśród innych ludzi, poza wspólnotą, może utrzymywać kontakt z rodziną i przyjaciółmi. Niestety, gdy zdecyduje się na to już po chrzcie, nakazem religii jest wyklęta i nawet rodzice nie mogą z nią porozmawiać.

Codzienne życie Amiszów jest spokojne i ustabilizowane. Skupiają się oni głównie na spędzaniu czasu z rodziną, wychowywaniu dzieci, utrzymaniu swojego gospodarstwa - sami wytwarzają większość produktów, które spożywają - oraz na modlitwach. Nie tylko nie korzystają z takich urządzeń jak telewizja, komputer czy telefon. Nie posiadają również pralek, elektrycznych kuchenek, i jakichkolwiek innych elektronicznych sprzętów, które nam ułatwiają i umilają codzienne życie - w tym i samochodów! Według nich, takie urządzenia są czystym złem, które sprawia, że ludzie zapominają o sobie nawzajem, źle się traktują i nie wiedzą co jest tak naprawdę ważne w życiu. Amisze dzielą się na tych bardziej i mniej ortodoksyjnych, ci drudzy pozwalają sobie bowiem na skorzystanie z budki telefonicznej, czy też pożyczenie samochodu jeżeli jest to w danej chwili konieczne. Do codziennej pracy w polu, wykorzystują jednak siłę własnych rąk oraz zwierząt hodowlanych.

PARADOKS

Amisze wierzą, że w domach nie można mieć tradycyjnych kabli, bowiem są one łącznikiem z tym złym światem - dlatego też nie można mieć stacjonarnego telefonu. Poradzono sobie i z tym - dziś mało który Amisz nie posiada telefonu komórkowego. Przecież do niego nie potrzeba kabla. A jak je ładują? To już ciężko stwierdzić. Pewnie chodzą do sąsiada, albo członka rodziny, który nie należy już do wspólnoty, ale z którym mogą się kontaktować. 

Środki lokomocji


Do przemieszczania się Amisze najczęściej używają bryczek konnych. Często mają również specjalne hulajnogi, bowiem posiadanie rowerów w wielu bardziej ortodoksyjnych wspólnotach jest niedopuszczalne. Co ciekawe, jest to tłumaczone tym, iż na rowerze można odjechać dalej niż na hulajnodze, co jest szczególnie niewskazane dla młodzieży i dzieci, których może ciągnąć nowoczesny świat. Hulajnogi przypominają rowery, mają bowiem dwa duże koła, trzeba jednak odpychać się na nich, dlatego też dłuższa podróż na pewno jest męcząca. Widok Amisza na takiej hulajnodze jest naprawdę unikatowy!


Typowy powóz konny Amiszów - tu bez konia :)






Ta Pani powaliła nas na kolana!

Hulajnoga Amiszów




Ubiór


Jeżeli chodzi o kwestię stroju, Amisze posiadają wiele restrykcji, których muszą przestrzegać - od siedemnastego wieku ubierają się niemal tak samo! To co rzuciło się nam w oczy już od razu, to nakrycia głowy. Mieli je i starsi i małe dzieci, i kobiety i mężczyźni. Dziewczynki już od małego muszą nosić chusty (czepki), chłopcy natomiast słomkowe kapelusza. Większość z panów posiada również bujne brody, bowiem golenie się nie jest przychylnie oceniane (nie mogą to być wąsy, bowiem one kojarzone są z wojskiem, a Amisze są znani jako pacyfiści). W całym ubiorze najważniejsze jest to, aby był on skromny i nie rzucał się w oczy. Dlatego też nie można wybierać krzykliwych kolorów czy materiałów. Mężczyźni noszą ciemne spodnie (często z szelkami) i do tego białą, czarną lub granatową (niebieską) koszulę. Kobiety natomiast mają zdecydowanie gorzej... Mogą zapomnieć o noszeniu jeansów czy krótkich spódniczek i spodenek. Ich suknie - lub bluzy i długie spódnice - nie mogą odkrywać dużo ciała, mają zabudowane dekolty i na ogół mają też dłuższe rękawki. Oprócz tego powinny być w jasnych, stonowanych kolorach. Co gorsze - każda kobieta może mieć tylko kilka sukienek na całe życie... Cytując - zgodnie z Amiszowską wiarą kobieta "potrzebuje tylko cztery ubrania:  Jedno do prania, jedno do noszenia, jedno od święta i jedno na zapas". Nawet nie wiem jak to skomentować ;) 
Aha - wszyscy muszą zapomnieć o jakiejkolwiek biżuterii czy elementach dekoracyjnych, które sprawią, że ich ponure stroje nabiorą trochę życia.

Not just stuff... Amish stuff!


Nauka


Amisze są bardzo rodzinni, dbają i kochają swoje dzieci. Nie wyobrażają sobie więc, aby uczyły się one w publicznych szkołach. Maluchy uczęszczają więc do domów, gdzie zakładane są niewielkie szkoły, a zajęcia prowadzą przedstawiciele wspólnoty. Nauka w takiej szkole trwa tylko od 6 do 14 roku życia. Poza wpajaniem podstaw arytmetyki, nauk przyrodniczych czy historycznych, najważniejsze dla Amiszów są zdolności, które mogą pomóc w wykonywaniu codziennej pracy, tj. stolarka, ręczne rzemiosło, opieka nad zwierzętami (dzieci często na róże okazje dostają np. małą kozę czy owcę, aby obserwować jej rozwój i nauczyć się nią opiekować), praca na roli itp. Zbyt duża wiedza to wg. Amiszów droga do zguby.

Co ciekawe, wyroby Amiszów (takie jak piękne meble czy organiczne, uprawiane na własnej ziemi warzywa i owoce) są obecnie bardzo popularne w USA, dzięki czemu wspólnoty te zarabiają całkiem duże pieniądze.

Kwestie zdrowotne


Amisze mogą łączyć się w pary tylko w granicach swojej społeczności, co przyczynia się do rozprzestrzeniania się problemów genetycznych. Bardzo często dochodzi do małżeństw pomiędzy przedstawicielami bliższej lub dalszej rodziny i wówczas dzieci jakie narodzą się z takiego związku mogą mieć pewne wady genetyczne. Z całą pewnością Amisze są jednak rodzinami, które cenią sobie wielopokoleniowe rody - kobiety nie korzystają z antykoncepcji i nie praktykuje się tam aborcji.

Z drugiej strony, Amisze nie palą papierosów, nie piją alkoholu - o narkotykach nie trzeba nawet wspominać! Oprócz tego mają stałych partnerów seksualnych, którzy również prowadzą zdrowy tryb życia. Wszystko to, przyczynia się do tego, że statystyczny Amisz jest dużo zdrowszy od człowieka, którzy żyje w nowoczesnym świecie. 


Jak mieszkają?



Szczerze mówiąc, zanim udaliśmy się do Lancaster zdecydowanie inaczej wyobrażaliśmy sobie dom prawdziwego Amisza. Ich farmy, z zewnątrz praktycznie nie różnią się od domów ludzi z poza wspólnoty. Co ciekawe, w Lancaster nie ma jednej osady, gdzie żyją tylko Amisze. Ich domy są rozprzestrzenione na całą miejscowość, żyją oni pomiędzy ludźmi z innych wyznań.

Amisze nie mogą mieć podciągniętych do domu rur kanalizacyjnych czy też gazowych, jednak mają w domu stały dostęp do gazu i wody. Wodę pobierają z własnych studni, a gaz z butli. Podobnie jest z prądem - brak linii wysokiego napięcia zastąpiony jest specjalnymi młynami czy też wiatrakami, które owy prąd produkują. 

Dom rodziny Amiszów mogliśmy poznać po trzech kwestiach:

  1. Każdy dom był stosunkowo duży i posiadał ogród uprawny lub pole, na którym były zasadzone różnego rodzaju warzywa czy owoce.
  2. Co ciekawe, wszystkie domy miały tradycyjne garaże, były one otwarte na oścież i mogliśmy wścibsko podejrzeć, że jedynym środkiem lokomocji, który tam parkują są ich bryczki konne - oczywiście bez koni! :)
  3. Pranie, pranie i jeszcze raz pranie! Przed każdą farmą Amiszów wisiały ogromne sznury z praniem. Nie było ich przed żadnym innym domem - Amerykanie na ogół korzystają z suszarek na prąd. Te suszące się na wietrze ubrania napawały mnie jednak wewnętrznym przerażeniem, bowiem wyobrażałam sobie jak kobiety muszą ręcznie to wszystko wyprać.

Pokazowa farma którą można zwiedzić. Koszt 9$

Amisz przy pracy


Jak widać, farmy Amiszów mogą być całkiem okazałe...

Pranie I

Pranie II

Pranie III - takich zdjęć mam dużo więcej, ale nie wrzucę wszystkich, bo jeszcze zostanę posądzona o fetysz ;-)

Garaż Amiszów, a w nim powóz konny







Na sam koniec, Amisze w wersji youtube ;) bardzo na wesoło!






Komentarze

  1. lubimy takie posty!:)MP.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie że to opisaliście!

    OdpowiedzUsuń
  3. zdjecia sa Wasze, Sanderko? rozmawialiscie z jakims amieszem?
    nice!
    Laura

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak tak, wszystkie zdjęcia oczywiście nasze! a co do rozmowy z Amiszami, to niestety nie wyglądali na takich co byliby zadowoleni gdybyśmy do Nich podeszli :) więc tylko obserwowaliśmy z boku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. no cóż..."kilka sukienek na całe życie"? ;-)wolę sobie nie wyobrażać;-)
    Kasia M.

    OdpowiedzUsuń
  6. I love the story W.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Co i za ile? Czyli ceny w USA

Co i za ile w USA część III - czyli ile kosztują ubrania i elektronika

Ile kosztuje 3-tygodniowa wycieczka do USA?

Motoryzacja w USA

Pentagon Memorial

California - here we go again!

Welcome to Miami